Odwiedź nasze profile Włącz radio opole

Następny mecz

04.12.2019 19:15

Sandra Spa Pogoń Szczecin
KPR Gwardia Opole

Sandra Spa Pogoń Szczecin

KPR Gwardia Opole

Gwardziści zastali mielczan ze stali

W 13. serii PGNiG Superligi przegrywamy na wyjeździe ze Stalą Mielec 26:34.

Przychodzi nam to ze sporym trudem, ale opisując pierwszą połowę dzisiejszego meczu w Mielcu trzeba napisać wprost: momentami gorzej być nie mogło. Wynik 15:11 dla Stali po 30 minutach to nie błąd ani przypadek, a zasłużone prowadzenie, które mogłoby być i wyższe, gdyby w kluczowych momentach gospodarzy nie zawodziła skuteczność, a w naszej bramce - mimo niekorzystnego wyniku - tak dobrze nie spisywał się Zembrzycki. Ale od początku... 

Widowisko w Mielcu rozpoczęło się od interwencji ,,Keczupa" przy rzucie karnym Valyntsaua, a następnie już dwóch skutecznych rzutów mielczan, na które piękną ,,bombą" w samo okienko odpowiedział Działakiewicz. Do 11. minuty meczu schemat był prosty - gospodarze dwie sztuki, po chwili my jedną. Taka regularność doprowadziła do wyniku, którego z pewnością spodziewało się niewielu, gdyż w tamtym momencie było już 8:4 dla podopiecznych Nillsona. Zamykająca tabelę Stal grała niezwykle twardo oraz nieustępliwie, głównie za sprawą Krępy wykorzystując chwilowe drzemki naszej defensywy. W pewnym momencie tego meczu rozpoczął się istny festiwal błędów, po którym najczęściej świętowali nasi rywale. Gubiliśmy się w akcjach, które mogły być dla nas przełomowe - jak w 17. minucie, gdy Zembrzycki czujnie przeciął kontrę mielczan. Niestety, podobnie jak w wielu innych sytuacjach, zaraz po tym nastąpiło niedokładne rozegranie i atak ruszał w drugą stronę. Prawdopodobnie najładniejsza akcja naszego zespołu miała miejsce 5 minut później, kiedy to po kilku dynamicznych podaniach i asyście Działakiewicza, Lemaniak wpakował piłkę do siatki gospodarzy. To były jednak zaledwie przebłyski, przysłonięte przez niecelne i zbyt nieskuteczne rzuty oraz podania. Nadzieję na pozytywny finisz całego meczu w ostatnich sekundach dał Mokrzki, ponownie przebojowo i ofiarnie rzucając do bramki strzeżonej przez Wiśniewskiego. Trafił, zmniejszając stratę do 4 bramek, ustalając przy tym wynik pierwszej połowy na 15:11.

Lemaniak szybko napoczął rywali po przerwie, ale od razu po tym piłkarze Stali i sędziowie dali nam jasno do zrozumienia, że przebieg gry, w porównaniu do tego sprzed zejścia zawodników do szatni, niewiele się zmieni. Podyktowany rzut karny, pomyłka Dutki, ale i dobitka Krępy - kolejny punkt dla gospodarzy. Popisy ,,Keczupa" w bramce trwały nadal, ale i wciąż po ,,poprawkach" piłka lądowała w jego siatce. Później, grając w osłabieniu, rzuciliśmy się do odrabiania strat, ale fakt pozostawienia pustej bramki czujni zawodnicy z Mielca wykorzystywali bez problemu. Nagle zrobiło się już... 23:13. Na domiar złego, kilka minut później czerwoną kartkę ujrzał Jankowski, a mielczanie otrzymywali kolejne rzuty karne, których - wybaczcie - wręcz nie byliśmy w stanie zliczyć. Długi okres ofensywnej blokady przerwaliśmy na chwilę na 20 minut przed końcem spotkania, zdobywając 6 bramek w 5 minut. To jednak nie wystarczyło. Choć dla naszego zespołu raz po raz punktowali kolejni zawodnicy, mielecka Stal okazała się nie do złamania. W kluczowych momentach - podobnie jak przed przerwą - naszych bramkarzy pokonywał Krupa, a swoje ,,trzy grosze" dorzucali również Valyntsau czy Wojdak. Pełna kontrola do ostatnich chwil i bramka pod fetowanie dzisiejszego zwycięstwa równo z końcową syreną. Tak zapamiętamy końcówkę meczu w Mielcu, którego ostateczny i niespodziewany rezultat to 34:26 dla gospodarzy. 

Gwardia wystąpiła w składzie: Malcher, Zembrzycki 1 - Lemaniak 4, Siwak 3, Zarzycki 2, Klimków, Małecki, Mokrzki 4, Zieniewicz 2, Jankowski 2, Kawka 2, Mauer 3, Milewski, Morawski, Działakiewicz 2, Skraburski 1.

Trener: Rafał Kuptel

Sponsorzy strategiczni

Sponsorzy
Partnerzy techniczni
Partnerzy medialni