Odwiedź nasze profile Włącz radio opole

Następny mecz

30.01.2019 18:30

Gwardia Opole
Sandra Spa Pogoń Szczecin

Gwardia Opole

Sandra Spa Pogoń Szczecin

Wiktor Kawka: "W naszej lidze nie ma łatwo zdobytych punktów"

W 12. serii PGNiG Superligi KPR Gwardia Opole uległa wiceliderowi tabeli NMC Górnikowi Zabrze 25-32. W miejscu kontuzjowanego Przemysława Zadury wystąpił od pierwszej minuty Wiktor Kawka, który tego dnia trafiał do bramki najwięcej razy spośród gwardzistów - sześciokrotnie. 

Popularny "Zadra" w meczu z MKS-em Zagłębiem Lubin doznał złamania kości nosowej, dlatego nie mógł wystąpić w spotkaniu przeciwko Górnikowi. W Zabrzu leworęcznego rozgrywającego zastąpił z konieczności na prawym rozegraniu Wiktor Kawka. Mimo, że to nie jest jego nominalna pozycja poradził sobie naprawdę przyzwoicie, notując 6 trafień na 12 rzutów. 

Starcia Gwardii z Górnikiem, szczególnie od poprzedniego sezonu, to mecze z tzw. "drugim dnem". W tym ostatnim w Zabrzu do przerwy udało wam się zremisować 14-14. Co Twoim zdaniem wydarzyło się w drugiej połowie, że mecz zakończył się porażką 25-32?

Wiktor Kawka: - Na pewno zabrakło lewej ręki na prawym rozegraniu, czyli Przemka Zadury, który dodałby dużo jakości i płynności naszej grze. Mielibyśmy do wyboru więcej możliwości taktycznych, a wówczas łatwiej by nam się grało. Myślę, że to był główny aspekt. Dodatkowo popełniliśmy sporo błędów własnych, a kiedy zdarza się to na trudnym terenie z wymagającym rywalem, to ciężko wygrać. Uważam, że te dwa czynniki zadecydowały o końcowym rezultacie.

Ciążyła na tobie duża odpowiedzialność, bo to właśnie ty zastąpiłeś Przemka Zadurę...

- Oczywiście. Wiadomo, że Przemek ze swoimi warunkami fizycznymi i ograniem w lidze jest ważną częścią naszego zespołu. Ja musiałem go zastąpić z prawą ręką na prawym rozegraniu. Co prawda już kiedyś występowałem na tej pozycji, ale nie było mi łatwo. 

Zanotowałeś w tym meczu skuteczność na poziomie 50 procent. Mimo wszystko, przyzwoity wynik. 

- Tak, ale zawsze mogło być lepiej. Niektóre rzuty były nieprzemyślane i wolałbym ich nie oddać, ale jak na pozycję, na której nie występuję codziennie, nie było tragedii.

Sezon 2017/2018 zakończyłeś w Mielcu jako najlepszy strzelec drużyny (124 bramki w 30 spotkaniach). Byłeś jednym z liderów. W Gwardii występujesz już w nieco innej roli. Ciężko było ci się przestawić?

- Na pewno troszeczkę inaczej gra się wówczas, gdy ma się zupełnie wolną rękę, a inaczej, kiedy gra jest poukładana i każdy ma swoje zadanie w drużynie. Ale tak właśnie wygląda stuprocentowa, dorosła piłka ręczna. W którymś momencie musiałem się na to przestawić i cieszę się, że stało się to w miarę szybko. W Gwardii najważniejsze jest dobro zespołu, a nie indywidualne osiągnięcia. 

Miałeś też okazję, po raz pierwszy w karierze, poznać smak rozgrywek pucharu EHF i zebrać nowe doświadczenie. Czy dla młodego, 22-letniego sportowca, był to coś na zasadzie efektu "wow"? Czy jako reprezentant Polski, podszedłeś do tematu zupełnie na luzie?

- Dla mnie było to coś "wow". Wyjazd zagraniczny na mecz pucharowy był dla mnie nowością. Na kadrach młodzieżowych zetknąłem się co prawda z turniejami międzynarodowymi, ale w klubowej piłce ręcznej był to mój pierwszy raz i na pewno było to wyjątkowe przeżycie. Mam nadzieję, że regularnie będziemy występować w tych rozgrywkach.

Byłeś młodzieżowym reprezentantem Polski, w grudniu 2017 na zgrupowanie powołał cię Piotr Przybecki. Ostatnio otrzymałeś także powołanie do kadry B (lista rezerwowa - przyp.red.). Gra z orzełkiem na piersi to coś wyjątkowego...

- Po to gramy i trenujemy, aby trafić do reprezentacji A lub B. W tym momencie na stałe chciałbym się dobić do reprezentacji B i w niej występować regularnie, a czas pokaże co będzie dalej. Może w przyszłości uda się zagrać w pierwszej reprezentacji.

Pierwsza runda sezonu 2018/2019 dobiega końca. Zajmujecie piąte miejsce w tabeli PGNiG Superligi i wszystko wskazuje na to, że tak pozostanie. Uważasz, że to dobry wynik? Co twoim zdaniem możecie poprawić w drugiej rundzie?

- Na pewno w tym momencie osiągnęliśmy plan minimum. Mieliśmy apetyty na wyższe miejsce, chcieliśmy także wygrać z Górnikiem ostatni mecz, żeby zbliżyć się do "czwórki". Nie udało się, ale plan minimum został wykonany.

W sobotę gracie z Arką Gdynia, ostatnią drużyną w tabeli. Będzie to długi wyjazd, ale czy aby na pewno łatwe punkty?

- Uważam, że w naszej lidze nie ma łatwych punktów, ponieważ przeciwko każdemu rywalowi jest walka na całego. Na meczach wyjazdowych, w każdej hali panuje inny klimat, a w niektórych miastach jest tak, że gospodarz "łapie wiatr w żagle", a publiczność niesie zawodników. Na pewno nie będą to łatwe punkty, ale mam nadzieję, że z Gdyni wywieziemy ich trzy.

Od pięciu miesięcy mieszkasz w Opolu. Jak podoba ci się miasto?

- Bardzo ładne. Co najważniejsze zostałem bardzo dobrze przyjęty przez chłopaków z drużyny. Aklimatyzacja była wyjątkowo przyjemna. Opole jako miasto ma wiele atrakcji, jest gdzie odpoczywać, jest co robić w czasie wolnym, pomiędzy treningami. Same plusy. 

Arka Gdynia - KPR Gwardia Opole, 01.12.2018 (sobota), godzina 20.00.

 

 

 

 

Galeria zdjęć

Pliki do pobrania

Sponsorzy strategiczni

Sponsorzy
Partnerzy techniczni
Partnerzy medialni