Odwiedź nasze profile Włącz radio opole

Następny mecz

 

Gwardia Opole

Gwardia Opole

Ostatni kwadrans załatwił sprawę

W 21 serii PGNiG Superligi Gwardia Opole pokonała Spójnię Gdynia 33-24. Decydująca okazała się końcówka spotkania i tak jak w pierwszej rundzie postawa między słupkami Mateusza Zembrzyckiego.

KPR Gwardia Opole – Spójnia Gdynia 33-24 (17-13)
Gwardia: Malcher, Zembrzycki – Lemaniak 6, Siwak 4, Zarzycki 3, Łangowski 1, Klimków 4, Tarcijonas 3, Mokrzki 1, Dementev 2, Jankowski 2, Mauer 6, Milewski, Morawski 1.
Spójnia: Zimakowski, Głębocki, Michalczuk – Lisiewicz 3, Ćwikliński 2, Kamyszek 4, Pedryc 3, Czaja 1, Jamioł, Brukwicki 2, Rychlewski 8, Wolski, Marszałek 1.
Sędziowali: Sebastian Pelc i Jakub Pretzlaf (Rzeszów).
Kary: Gwardia – 6 minut; Spójnia – 8 minut.
Widzów: 1200.

W Gdyni młody bramkarz Opolan zastąpił w przerwie niedysponowanego Adama Malchera, a tym razem dostał swoją szansę niejako planowo. Co prawda w 43 minucie goście wykorzystali serię błędów opolan i doprowadzili do remisu 20-20, ale na więcej nie pozwoliła im defensywa i Zembrzycki. Ten ostatni obronił blisko połowę prób gdynian i pozwolił im zdobyć w ostatnim kwadransie tylko cztery bramki. W efekcie Gwardziści odskoczyli na dziesięć.

Początek spotkania należał do Spójni, która po drugim trafieniu Pawła Ćwiklińskiego prowadziła 2-0. Do remisu szybko doprowadził Patryk Mauer, a jego seria trzech rzutów dała Gwardii jeszcze dwa remisy. Prowadziła jedną bramką po rzucie Karola Siwaka, a w 11 minucie już 7-4. Mauer nie wykorzystał potem karnego, ale wyręczył go Michał Lemaniak. Skrzydłowy ten zdobył cztery bramki w krótkim odstępie czasu i topniejąca przewaga zatrzymała się na trzech golach.

Trzy z rzędu dały prowadzenie 17-12, które do stanu 19-13 wyśrubował po przerwie Lemaniak (6 na 8 udanych prób). To on jednak trafił z karnego w poprzeczkę, a z akcji w słupek. Między 32, a 43 minutą opolanie zanotowali stratę, pudło, a sposobu na bramkarza nie znaleźli Antoni Łangowski i Mateusz Jankowski. Zdobyli tylko jedną bramkę, co wykorzystał rywal, a dokładniej Rafał Rychlewski.

Do remisu po 20 doprowadził w 43 minucie Borys Brukwicki, ale na więcej miejscowi nie pozwolili. Po obronie Zembrzyckiego nie pomylił się Jankowski, goście zaliczyli kroki i stratę, A Zembrzycki złapał piłkę i obsłużył Karola Siwaka. Dwa razy przytomnie w obronie zachował się też Maciej Zarzyckii Siwak podwyższył na 30-22. Gospodarze nie odpuścili i wygrywali 10 bramkami (33-23).

Galeria zdjęć

Sponsorzy strategiczni

Partnerzy techniczni
Partnerzy medialni
Sponsorzy