Odwiedź nasze profile Włącz radio opole

Następny mecz

22.09.2018 17:00

MMTS Kwidzyn
Gwardia Opole

MMTS Kwidzyn

Gwardia Opole

Nie pozostawiliśmy Stali żadnych złudzeń

W ostatnim meczu rundy zasadniczej opolanie wzięli rewanż za porażkę w Mielcu i pokonali Stal 37-27. Ten mecz był pod pełną kontrolą naszych. Teraz czas na półfinał PGNiG Pucharu Polski z Azotami Puławy. W Opolu gramy 21 kwietnia o 19.00.

KPR Gwardia Opole – SPR Stal Mielec 37-27 (19-13)
Gwardia: Malcher, Zembrzycki – Lemaniak 6, Siwak 1, Zarzycki 1, Łangowski 7, Klimków, Tarcijonas 1, Mokrzki 3, Dementev, Jankowski 3, Zadura 4, Mauer 7, Milewski 1, Morawski 3.
Stal: Wiśniewski, Lipka – Wilk 1, Krępa 3, Janyst 5, Skuciński 2, Rusin 2, Sarajlić 4, Basiak 1, Kawka 2, Wojkowski 2, Krupa 2, Ćwięka 3.
Sędziowali: Filip Fahner i Łukasz Kubis (Głogów).
Kary: Gwardia 10 minut – Stal 6 minut.
Widzów: 1000.

Gwardia ze Stalą lubiły sobie postrzelać w bezpośrednich konfrontacjach i wiadomo było, że to defensywa będzie kluczowa dla losów spotkania. I rzeczywiście tak się stało, a lepiej funkcjonowali w tym elemencie gwardziści, mający dodatkowo solidne wsparcie w bramce.

Zresztą swoją wyższość udowadniali od pierwszej minuty. Po dwóch błędach mielczan Michał Lemaniak wykończył kontry i gospodarze prowadzili 6-2. Nasz skrzydłowy się nie mylił i podwyższył następnie na 10-5. Co prawda w kolejnej akcji Tomasz Wiśniewski zatrzymał Mateusza Jankowskiego, ale to był ostatni miły akcent.

Kolejne dobre akcje defensywne dały szybkie ataki, po trafieniu Patryka Mauera było 13-7, a obrona Adama Malchera oraz trafienia Mateusza Morawskiego i Mauera dały Gwardii prowadzenie 15-7 (21 minuta). Goście wykorzystali jeszcze grę w przewadze liczebnej, „doszli” na pięć bramek, ale równo z syreną kończącą pierwszą połowę bramkę na 19-13 zdobył Lemaniak.

Także on rozpoczął strzelanie po przerwie, a potem swój show zaczął między słupkami Mateusz Zembrzycki. Zanotował pięć udanych interwencji w tym w sytuacjach sam na sam z Saraljiciem, a Ćwięka trafił w słupek i spudłował. To opolanie bezlitośnie wykorzystali, a nie do zatrzymania był Antoni Łangowski.

W 43 minucie Jankowski podwyższył na 30-15, a niemoc przyjezdnych dopiero po prawie ośmiu minutach bez gola przerwał Wiktor Kawka. Ostatni kwadrans był szansą dla tych gwardzistów, którzy mniej czasu spędzają na parkiecie. Goście zaczęli zmniejszać straty, a nasi się bawili. Mauer z Maciejem Zarzycki zagrali niczym kielczanie, rozgrywając piłkę w powietrzu i trafiając do siatki. Po tych efektownych wrzutkach było 37-25.

Galeria zdjęć

Sponsorzy strategiczni

Sponsorzy
Partnerzy techniczni
Partnerzy medialni